Więc plizz o cierpliwość i wybaczenie.
UPDATE
Tak żeby wam zrobić smaka wstawiam początek kolejnego opowiadania. Ten początek tkwi na moim dysku twardym od jakiegoś czasu (czytaj: prawie 6 miesi), ale teraz go wystawię tu, a później znajdziecie go w kolejnym poście opowiadaniowym. Indżoj :)
Wyprowadziłem cios prosty, ale Lena szybko go zbiła,
wykonała piruet z przeskokiem do przodu i znalazła się błyskawicznie za moimi
plecami. Potem poczułem silny cios w okolicy kręgosłupa lędźwiowego. Odrzuciło
mnie to do przodu, jednocześnie wytrącając z równowagi. Żeby nie przychrzanić o
glebę, wykonałem przewrót przez prawe ramię, i lądując na kolanach, szybko
obróciłem się w stronę dziewczyny. Ta była już przy mnie, wyprowadzając cios
podudziem, mierząc w moją skroń. Zablokowałem go przedramieniem, tuż przy mojej
głowie i wyprowadziłem kontrę prawą pięścią, mierząc w krocze dziewczyny. Cios
doszedł celu. Lena zgięła się i straciła równowagę, wtedy na nią skoczyłem, a z
racji, że byłem 30 kg cięższy, przyszpilenie jej do ziemi, nie sprawiło mnie
żadnych kłopotów.
Dziewczyna wyprowadziła cios łokciem w moją twarz, ale ten
także zblokowałem, odsunąłem się na bok, jednocześnie chwytając ją za
przedramię, i zakładając dźwignię na jej łokciu, przyszpiliłem ją do gleby
jeszcze bardziej, sprawiając jej jednocześnie spory ból. Wyginając moje ciało
jeszcze bardziej w łuk, spotęgowałem tylko efekt. Puściłem ją dopiero, gdy
zawyła z bólu naprawdę mocno i odklepała walkę.
- Ty cholerniku! Prawie złamałeś mi rękę. – spojrzała na
mnie z furią w oczach.
- Nie złamałbym Ci ręki. Po prostu, zwichnąłbym ci łokieć. –
odpowiedziałem z uśmiechem, a ona wystawiła mnie środkowy palec, co
symbolizowało znak nieuprzejmości. Ja tam tego jakoś nie łapałem. Po prostu
środkowy palec. Ale tak już jest z symbolami. – Muszę przyznać, że wyglądasz
naprawdę słodko gdy się denerwujesz.
- Pierdol się.
- Bardzo chętnie, ale nie wolałabyś najpierw wymyć się z
tego piachu, którym jesteśmy oblepieni? Wolałbym, żeby żadne jego ziarenka nie
dostały się w nieodpowiednie… szczeliny. – puściłem jej oko i klepnąłem w
pośladek. Lena próbowała się odegrać, ale kopniakiem. Jednakże szybko
odskoczyłem i cios przeciął tylko powietrze.