wtorek, 28 maja 2013

Informacyjnie

  Dla wszystkich Czytelników, sorki, że do tej pory nic nie opublikowałem, ale jakoś ostatnio nie mam weny :/ W ten łikend spróbuję coś spłodzić, aczkolwiek na pocieszenie (jeśli rzeczywiście tego potrzebujecie) dodam, że mam jak narazie dwa akapity kolejnego opowiadania :)  
  Więc plizz o cierpliwość i wybaczenie. 


UPDATE
Tak żeby wam zrobić smaka wstawiam początek kolejnego opowiadania. Ten początek tkwi na moim dysku twardym od jakiegoś czasu (czytaj: prawie 6 miesi), ale teraz go wystawię tu, a później znajdziecie go w kolejnym poście opowiadaniowym. Indżoj :)


  Wyprowadziłem cios prosty, ale Lena szybko go zbiła, wykonała piruet z przeskokiem do przodu i znalazła się błyskawicznie za moimi plecami. Potem poczułem silny cios w okolicy kręgosłupa lędźwiowego. Odrzuciło mnie to do przodu, jednocześnie wytrącając z równowagi. Żeby nie przychrzanić o glebę, wykonałem przewrót przez prawe ramię, i lądując na kolanach, szybko obróciłem się w stronę dziewczyny. Ta była już przy mnie, wyprowadzając cios podudziem, mierząc w moją skroń. Zablokowałem go przedramieniem, tuż przy mojej głowie i wyprowadziłem kontrę prawą pięścią, mierząc w krocze dziewczyny. Cios doszedł celu. Lena zgięła się i straciła równowagę, wtedy na nią skoczyłem, a z racji, że byłem 30 kg cięższy, przyszpilenie jej do ziemi, nie sprawiło mnie żadnych kłopotów.
  Dziewczyna wyprowadziła cios łokciem w moją twarz, ale ten także zblokowałem, odsunąłem się na bok, jednocześnie chwytając ją za przedramię, i zakładając dźwignię na jej łokciu, przyszpiliłem ją do gleby jeszcze bardziej, sprawiając jej jednocześnie spory ból. Wyginając moje ciało jeszcze bardziej w łuk, spotęgowałem tylko efekt. Puściłem ją dopiero, gdy zawyła z bólu naprawdę mocno i odklepała walkę.
  - Ty cholerniku! Prawie złamałeś mi rękę. – spojrzała na mnie z furią w oczach.
  - Nie złamałbym Ci ręki. Po prostu, zwichnąłbym ci łokieć. – odpowiedziałem z uśmiechem, a ona wystawiła mnie środkowy palec, co symbolizowało znak nieuprzejmości. Ja tam tego jakoś nie łapałem. Po prostu środkowy palec. Ale tak już jest z symbolami. – Muszę przyznać, że wyglądasz naprawdę słodko gdy się denerwujesz.
  - Pierdol się.
  - Bardzo chętnie, ale nie wolałabyś najpierw wymyć się z tego piachu, którym jesteśmy oblepieni? Wolałbym, żeby żadne jego ziarenka nie dostały się w nieodpowiednie… szczeliny. – puściłem jej oko i klepnąłem w pośladek. Lena próbowała się odegrać, ale kopniakiem. Jednakże szybko odskoczyłem i cios przeciął tylko powietrze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz